poniedziałek, 22 lipca 2013

Sam chic

Czyli sławna droga rowerowa wzdłuż traktu królewskiego (tu: odcinek wzdłuż "Łazienek"). Pierwsze zdjęcie w odsłonie klasycznej miejskiej, drugie w dowolnej wycieczkowej :)


piątek, 19 lipca 2013

Blondynka boso na rowerze?

To tylko złudzenie, po prostu baleriny dość dobrze znikają na tle asfaltu. Jeździliście kiedyś boso? Moje pedały są miękkie, w sumie by się nadawały. A balerinki to w końcu obuwie, w którym czuć każdy kamyczek. Komfort jazdy bez różnicy.

W kwestii ochrony przed deszczem, jak widać koszyk świetnie nadaje się do wożenia płaszcza :)

środa, 10 lipca 2013

Kluska Cycle Kid

Macie dzieci? Czy Wasze dzieci mają rowerki? Aliszka zwana przez wszystkich Kluskiem tylko na Lovelek jeszcze da się wsadzić. W spacerówce jest ryk. To ostatni pojazd, który jeszcze jako tako akceptuje, choć również nie bez protestów. Cóż, odkryła że chodzenie jest fajne, co prawda nie umie jeszcze samodzielnie, ale co własne nogi to własne nogi. Na trójkołowcu robi kilometry od ponad miesiąca, choć jeszcze nie dosięga do pedałów. W czerwcu wyszło 95 km i chyba tylko jedna krótka wycieczka w przyczepce, reszta to codzienne spacery po mieście. Cycle Kid rządzi! :)

W tle mama testuje nowe miejskie sakwy. Mało "chic" bo upał to człowiek ubiera się byle cieniej i nie zważa na modę. Zdjęcie zrobione przy żyrardowskim bublu zwanym drogą dla rowerów, raz że z kostki fazowanej, dwa że na krótkim odcinku wzdłuż mało ruchliwej ulicy, trzy wzdłuż chodnika czyli rozjeżdżanie pieszych, psów na smyczy i biegających dzieci. Apel do urzędników miejskich: Nie róbcie tego swoim miastom! Dokształcie się co to jest kontrapas, co to jest pas rowerowy i dlaczego te rozwiązania są dużo lepsze w mieście.

Warto dodać, że dziecko do 10 roku życia na rowerze jest wg przepisów pieszym i nie powinno jeździć po pasach ani drogach dla rowerów. Więc nie wypędzajcie rodziców z małymi dziećmi na trasy, które nie są dla nich!

poniedziałek, 8 lipca 2013

Ostre koło

Nie jestem pewna czy rower na zdjęciu to ostre czy zwyczajny, bo się nie przyglądałam dokładnie. Nie widać z tyłu śladu przerzutek, z przodu charakterystyczna krótka kierownica... nawet jeśli rower nie jest ostrzakiem, to próbuje go udawać. Skąd moje wątpliwości? Rower ma zwykłe pedały, co w przypadku ostrego oznacza szybką i gwałtowną kolizję przy hamowaniu. Bez nosków albo bez SPD (pedałów zatrzaskowych) jazda na czymś takich jest bardzo niebezpieczna. Dlaczego?


Żeby zrozumieć co jest niebezpiecznego w jeździe na ostrym kole oraz co zarazem częściowo nobilituje ten typ jazdy, trzeba sięgnąć nieco wstecz. Otóż historia ostrego koła zaczyna się u początków kolarstwa, specyficznego sportu dla odważnych (a właściwie u początku cyklizmu jako takiego, pierwsze rowery właśnie tak były zbudowane). Zawody odbywają się na wyprofilowanym torze, dyscyplin jest kilka, w zależności od kraju, w zależności od dystansu, wbrew pozorom jest to całkiem skomplikowane. Uczestnicy wyścigów rozwijają niesamowite prędkości i często ulegają niebezpiecznym wypadkom. Kolarstwo torowe jako dyscyplina jest bardzo stare, oficjalne mistrzostwa odbyły się jeszcze w XIX wieku. Jeden z takich torów kolarskich jest w Warszawie (tak tak) do dziś, ale niestety w kompletnej ruinie, choć "gmina" robi co może by obiekt zabezpieczyć - moim zdaniem o kilka lat za późno. Znajdziecie go po prawej stronie Wisły przy ulicy Podskarbińskiej i na pewnym rowerowym blogu. Więcej nowszych zdjęć u mnie na Warszavce.

Tor kolarski "Nowe Dynasy" znany też  jako Tor kolarki "Orzeł"  1972 r via Warszawa.pl

Do czego zmierzam? Przekładanie kolarstwa torowego na miejskie ulice to swoisty rodzaj hipsterstwa, a zarazem inna filozofia jazdy. Po pierwsze na ostrym kole trzeba nauczyć się jeździć. Chociażby dlatego, że rower ten przez specyfikę sztywnego połączenia piasty z zębatką nie ma tradycyjnych hamulców (co mniej hipstersy użytkownicy montują jednak przedni hamulec, przy dużej prędkości jest on jednak mało przydatny). Hamuje się nogami coraz wolniej kręcąc pedałami, stąd tak ważne ścisłe połączenie z nogami/butami. Jeśli używamy ostrego bez żadnego zabezpieczenia nóg, to lepiej nie jeździjmy szybciej niż 15 km/h, bo można się w ten sposób zabić. I mówię to bardzo serio. Ostre jest bardzo popularne wśród kurierów rowerowych, ponieważ rower jako taki jest praktycznie bezawaryjny. Zwyczajnie nie ma co się w nim psuć poza łańcuchem. Najczęściej podczas jazdy zawodzą hamulce i przerzutki. Ostre ich nie posiada, nie ma więc co rdzewieć np. w środku zimy. To dobry rower całoroczny. Co tam śnieżyca, co tam mrozy. Sam jedzie. Zaletą jest też waga, która oscyluje w granicach kilku kilogramów. Rower mego brata jestem w stanie unieść bez wysiłku jedną ręką i jeszcze nim pomachać ;)


Jedno jest pewne, nie można ostremu odmówić uroku. To z całą pewnością najładniejszy rower na świecie. Prosty, nieskomplikowany w budowie i bez bajerów. Tylko nigdy nim nie pojadę, życie mi jeszcze miłe ;)